W laboratorium Uniwersytetu Stanforda wybielony fragment koralowca Pocillopora damicornis nagle zaczął odzyskiwać kolor — wystarczył lekki kontakt z genetycznie identycznym zdrowym sąsiadem. Badacze pod kierownictwem Danny’ego Collinsa obserwowali, jak tkanki zlewają się, tworząc swoisty most, po którym symbiotyczne glony Symbiodiniaceae przepływają do wycieńczonego organizmu.
Eksperyment wykazał zdumiewającą różnicę: wszystkie wybielone fragmenty, które stykały się ze zdrowymi, całkowicie się zregenerowały w ciągu siedmiu–ośmiu tygodni. Te, które pozostawały w odległości kilku milimetrów, zginęły. Wystarczyło pięć–siedem dni kontaktu, by uruchomić proces — dalej koralowiec radził sobie sam, a tempo rozmnażania glonów okazało się dziesięciokrotnie wyższe niż w warunkach naturalnych.
Koralowce to kolonie genetycznie identycznych polipów żyjących w symbiozie z mikroskopijnymi glonami. Pod wpływem stresu cieplnego wypędzają tych partnerów, tracąc kolor i źródło energii. Nowe odkrycie ujawnia ukryty mechanizm wzajemnej pomocy wewnątrz kolonii: zdrowe części dosłownie „dokarmiają” poszkodowane.
Wyniki opublikowane w Science Advances dają nadzieję na opracowanie nowych metod odbudowy raf. Metoda działa jednak tylko między klonami, co ogranicza jej zastosowanie w dzikiej przyrodzie, gdzie kolonie często ulegają uszkodzeniu w całości. Badanie podkreśla, jak kruche, a zarazem odporne są te ekosystemy.
Odkrycie przypomina, że nawet w pozornie beznadziejnej sytuacji natura zachowuje zasoby do regeneracji — jeśli warunki na to pozwalają. Dla raf oznacza to, że ograniczenie stresu cieplnego pozostaje kluczowym warunkiem ich przetrwania.


