W prawyborach Partii Demokratycznej w Wisconsin doszło do prawdziwej politycznej sensacji.
Dyrektor wykonawczy hrabstwa Milwaukee, David Crowley, zwyciężył w walce o nominację na gubernatora stanu, wyprzedzając progresywną kandydatkę Francescę Hong o zaledwie około trzy tysiące głosów.
Jeszcze niedawno taki wynik wydawał się mało prawdopodobny.
Wewnętrzne sondaże sztabu Crowleya wskazywały na jego prawie 20-procentową stratę, a Hong była uważana za jedną z najjaśniejszych przedstawicielek wzrastającego lewego skrzydła Partii Demokratycznej.
Jednak ostatni tydzień kampanii całkowicie zmienił układ sił.
Poparcie Eversa i obawa przed listopadem
Kluczowym momentem okazało się poparcie dla Crowleya ze strony urzędującego gubernatora Wisconsin, Tony’ego Eversa.
Włączył się on do wyścigu niemal w ostatniej chwili, gdy w kierownictwie partii narastały obawy, że Hong może okazać się zbyt podatna na ataki w wyborach powszechnych.
Główna obawa Demokratów była prosta: kandydat z wyraźnie socjalistycznym programem może skutecznie zmobilizować młodych i progresywnych wyborców w prawyborach, ale napotkać poważne problemy w walce o niezależnych i umiarkowanych wyborców Wisconsin.
Sam Crowley mówił o tym dość otwarcie podczas kampanii.
Twierdził, że socjalistyczni kandydaci są źle postrzegani przez znaczną część elektoratu i mogą stać się zbyt łatwym celem dla Republikanów.
Obawy te nasiliły się zwłaszcza po tym, jak w ostatnich dniach przed głosowaniem ponownie wypłynęły stare publikacje Hong, w których wzywała do zniesienia Święta Dziękczynienia i opowiadała się za zmniejszeniem finansowania policji.
Dla Republikanów taki kandydat faktycznie wydawał się niemal idealnym rywalem.
Republikanie chcieli widzieć Hong
Co ciekawe, struktury republikańskie wcześniej wydały miliony dolarów na reklamy, które faktycznie pomagały Hong.
Kalkulacja była oczywista: im bardziej lewicowy kandydat Demokratów, tym łatwiej będzie go atakować jesienią.
Jednak ta strategia nie zadziałała.
Zamiast Hong, republikański kandydat Tom Tiffany otrzyma teraz bardziej centrowego i pragmatycznego rywala, który ma już doświadczenie w zarządzaniu największym hrabstwem stanu i jest w stanie przemówić nie tylko do tradycyjnego elektoratu Demokratów.
Dla Republikanów to potencjalnie trudniejszy wyścig.
Postępowe skrzydło otrzymało bolesny cios
Porażka Hong stała się znaczącym ciosem dla lewego skrzydła Demokratów.
Cieszyła się ona aktywnym poparciem młodych wyborców i progresywnych aktywistów, jednak nawet najbardziej znane krajowe postacie amerykańskiej lewicy – Bernie Sanders i Alexandria Ocasio-Cortez – oficjalnie nie poparły jej kampanii.
W rezultacie Crowleyowi udało się zebrać szerszą koalicję umiarkowanych Demokratów, partyjnego establishmentu oraz części wyborców, przede wszystkim zaniepokojonych perspektywami listopadowych wyborów.
Jednak mówienie o całkowitej porażce progresywistów byłoby błędem.
Tego samego dnia w sąsiedniej Minnesocie sytuacja okazała się dokładnie odwrotna.
Tam progresywna Peggy Flanagan pewnie pokonała bardziej umiarkowaną kongresmenkę Angie Craig.
Tym samym polityczny wieczór przyniósł lewemu skrzydłu Demokratów mieszany wynik: porażkę w Wisconsin i przekonujące zwycięstwo w Minnesocie.
Historyczna szansa dla Crowleya
Teraz uwaga przenosi się na listopad.
Jeśli David Crowley pokona Toma Tiffany’ego, może stać się pierwszym czarnoskórym gubernatorem w historii Wisconsin.
Dla Demokratów będzie to nie tylko symboliczne zwycięstwo, ale i najważniejszy sukces polityczny w jednym z kluczowych stanów wahających się w USA.
Tiffany z kolei reprezentuje twardsze skrzydło Partii Republikańskiej i ma własny bagaż polityczny, w tym swoje stanowisko po wyborach prezydenckich w 2020 roku.
Dlatego nadchodząca kampania zapowiada się niezwykle ostro.
Główne pytanie – czy Demokraci się zjednoczą?
Zwycięstwo Crowleya rozwiązało jeden problem, ale natychmiast stworzyło inny.
Wygrał prawybory z minimalną przewagą, co oznacza, że ogromna część elektoratu Demokratów głosowała na innego kandydata i inną linię polityczną.
Teraz Crowley musi przekonać zwolenników Hong, aby nie tylko formalnie go poparli, ale także faktycznie poszli głosować w listopadzie.
Dla Wisconsin jest to szczególnie ważne.
Tutaj duże wybory często rozstrzygają się minimalnymi różnicami, dlatego nawet niewielka utrata entuzjazmu wśród młodych i progresywnych wyborców może okazać się krytyczna.
Jednocześnie Crowley będzie musiał walczyć o umiarkowanych i niezależnych wyborców – właśnie tych, dla których kierownictwo partii postawiło na bardziej centrowego kandydata.
W tym tkwi główny paradoks obecnego wyścigu.
Aby pokonać Tiffany’ego, Crowley musi jednocześnie przekonać progresywistów, że nie odwrócił się od nich, a centrum – że nie pozwoli partii pójść zbyt daleko na lewo.
Jeśli uda mu się zjednoczyć obie części koalicji, Demokraci otrzymają bardzo silnego kandydata na listopadowe wybory.
Jeśli zaś zacięta walka wewnątrzpartyjna pozostawi zbyt głębokie rysy, Republikanie na pewno to wykorzystają.
Prawybory się zakończyły. Ale prawdziwa bitwa o Wisconsin dopiero się zaczyna.
W listopadowych wyborach Crowley może zostać pierwszym czarnoskórym gubernatorem Wisconsin.
Tiffany z kolei – pierwszym kandydatem, który głosował za unieważnieniem wyników wyborów prezydenckich z 2020 roku i który ubiega się o stanowisko gubernatora kluczowego stanu wahającego się.
Republikanie wcześniej wydali miliony na reklamy wspierające Hong, uznając ją za słabszą rywalkę.
Teraz przyjdzie im zmierzyć się z bardziej centrowym kandydatem.
Czy partia zdoła szybko zjednoczyć się po ostrej walce wewnątrzpartyjnej?


