Ponad dwudziestu pięciu ministrów edukacji spotka się w siedzibie UNESCO od 8 do 11 września 2026 roku, aby przyjąć wspólne oświadczenie o zachowaniu edukacji jako dobra wspólnego w erze sztucznej inteligencji.
Digital Learning Week — coroczne flagowe forum organizacji — w tym roku poświęcone jest trzem tematom: co uznać za fakt w świecie syntetycznej wiedzy, jakie tarcia wywołuje sztuczna inteligencja w systemach edukacji i jakie nowe granice się otwierają, od suwerenności danych po podejścia oparte na społecznościach.
Oświadczenie będzie kontynuacją już opublikowanych dokumentów UNESCO: wytycznych dotyczących generatywnej sztucznej inteligencji z 2023 roku oraz ram kompetencji dla nauczycieli i uczniów z 2024 roku. W prawdziwej szkole może to wyglądać tak: nauczyciel wgrywa na platformę opis lekcji, algorytm proponuje warianty zadań, ale ostateczna decyzja i ocena pozostają po stronie pedagoga, a dane uczniów nie opuszczają krajowej infrastruktury.
Na razie to inicjatywa polityczna, wsparta warsztatami w ponad stu krajach i wsparciem 58 państw w opracowywaniu programów nauczania. Konkretnych liczb dotyczących długoterminowego wpływu na wyniki w nauce czy równość dostępu w otwartych źródłach nie ma; badania ograniczają się do danych pilotażowych i ankiet katedr UNESCO. Nie wiadomo, jak deklaracja będzie działać w krajach o różnym poziomie cyfryzacji i różnych modelach finansowania.
Za zewnętrzną spójnością kryje się napięcie między globalnymi normami a suwerennością narodową: kto dokładnie określa, co uznać za „etyczne” wykorzystanie sztucznej inteligencji, i kto ponosi koszty infrastruktury, jeśli duże platformy pozostają prywatne.
Pytanie nie brzmi, czy deklaracja zostanie przyjęta, ale czyje interesy ostatecznie ochroni — uczniów, nauczycieli czy dostawców technologii.



