❓PYTANIE:
Dobre nieskończone). W chwili obecnej mam 4 dzieci: 9 lat, 6 lata, 4 lata i 1 roczek. Starsze dzieci są już na poziomie: cząstki twórcy, wiedzą, kim są, potrafią zanurzać się w sobie, po odpowiedzi, a także oddzielać się i widzieć, gdzie boli, u kogo i dlaczego (ale często nie widzą, dlaczego boli). Ogólnie, według standardów zombifikowanych (jak mówi najstarszy), dla ludzi jesteśmy rodziną szaleńców. Pytanie o szkołę… bardzo ciężko „idzie”, nawet powiedziano nam, żebyśmy udali się do psychologa, a nawet psychiatry. Samo pytanie: kiedy będą „szkoły” dla takich „przebudzonych” dzieci? One już są potrzebne. To wręcz krzyk duszy... A może już są, tylko ja nie wiem?
❗️ODPOWIEDŹ lee:
Już się pojawiają. Ale jak te szkoły staną się naprawdę twórcze, jeśli nie stworzą ich współczesne dzieci, znające współczesne ograniczone szkoły?
Przecież potrzebują doświadczenia „jak nie trzeba”, aby później zbudować „jak się chce”. Ogólnie rzecz biorąc, współczesna „edukacyjna głupota” tworzy pasję do zmian. I tę pasję nowe pokolenie wykorzysta jako energię transformacji.
Spójrzcie na to, jak w ogóle powstają innowacje – przecież wszystko naprawdę wartościowe i użyteczne to tworzenie oparte na pragnieniu ulepszenia czegoś.
Dlatego im jaśniej współczesne dzieci widzą głupoty w edukacji, tym bardziej znaczące będą ich reformy.




