W restauracji D.O.M. w São Paulo brazylijski szef kuchni Alex Atala już trzeci rok z rzędu co tydzień zmienia menu: mrówki, które wcześniej podawano jako firmowy składnik, są teraz dostępne wyłącznie na specjalne zamówienie. Ich zniknięcie to bezpośredni skutek rekordowego El Niño, który zakłócił dotychczasowe cykle opadów i temperatur w Amazonii.
Gleba i mikroklimat regionu, w którym mrówki zbierają nektar i liście, stały się zbyt suche albo wręcz przeciwnie — zalane ulewami. Smak, który niegdyś przypominał leśną żywicę z lekką nutą kwasowości, teraz albo zanika, albo traci swój charakter. Atala mówi, że to nie jest zwykłe zastąpienie produktu: wraz z mrówkami odchodzi część pamięci kulturowej rdzennych ludów, których tradycje reinterpretuje w swoich daniach.
W Kopenhadze szef kuchni Rasmus Munk z Alchemist eksperymentuje z „czekoladą bez kakao”. Zamiast ziaren używa zużytego ziarna z browarnictwa — BSG. Powstaje włóknista, lekko orzechowa masa z gorzkawym posmakiem, która konsystencją bliższa jest ciemnej czekoladzie niż zwykłej słodyczy. Munk wyjaśnia: rynek kakao znajduje się pod presją susz w Afryce Zachodniej, a lokalna alternatywa pozwala zachować danie bez importu.
W Osace szef kuchni Yusuke Takada z La Cime zauważa pojawienie się ciepłolubnych ryb w dotychczasowych japońskich połowach. Zmiana prądów oceanicznych spowodowana El Niño przesunęła szlaki migracyjne, i w menu coraz częściej trafia ryba o łagodniejszym, niemal słodkawym mięsie zamiast zwykłej morskiej słoności. Takada łączy ją z francuskimi technikami, ale podkreśla: sezonowość i pochodzenie pozostają kluczowe.
W Denii w Hiszpanii szef kuchni Quique Dacosta z restauracji Quique Dacosta obserwuje, jak ulewy w 2024 roku zniszczyły plantacje ryżu w Albuferze i winnice. Paella traci podstawę — ryż o charakterystycznym skrobiowym smaku i lekkiej dymności pochodzącej z lokalnego klimatu. Klienci odwołują rezerwacje z powodu burz, a restauracja musi dostosować nie tylko menu, ale i sam rytm pracy.
Te zmiany pokazują, jak globalna anomalia klimatyczna bezpośrednio uderza w lokalne składniki i techniki. Szefowie kuchni nie tylko szukają zamienników — reinterpretują związek między glebą, pogodą i smakiem, zachowując przy tym kulturowy kontekst dań. W 2026 roku, gdy El Niño osiągnie szczyt, właśnie takie adaptacje staną się normą dla tych, którzy chcą zachować autentyczność w warunkach niestabilności.
Aby spróbować tych eksperymentów, warto śledzić sezonowe menu restauracji D.O.M. w São Paulo, Alchemist w Kopenhadze i La Cime w Osace — to właśnie tam szefowie kuchni otwarcie pokazują, jak pogoda przepisuje tradycyjne smaki.

