W ciągu pięciu lat działalności Parku Narodowego Wielkich Pand w syczuańskiej części przyroda jakby odzyskała głos. Oficjalne dane pokazują: jakość siedlisk wyraźnie się poprawiła, a liczebność dzikich pand w ośmiu kluczowych strefach monitoringu wzrosła o 7,3%.
Na konferencji prasowej w Syczuanie zastępca szefa prowincjonalnego departamentu leśnictwa Zhou Gupeng opowiedział o konkretnych wynikach. W rejonach Chongzhou Jiulonggou, Anzhou Xiaoyakou i Maoxian Tudiling pojawiły się nowe ślady pand. W Ya'an Shimian odnotowano udane rozmnażanie wypuszczonych na wolność osobników, a nawet wykryto możliwe potomstwo. Siedem korytarzy ekologicznych w ciągu pięciu lat „złapało” ponad 150 zdjęć dzikich pand — korytarze naprawdę pomagają zwierzętom wymieniać geny.
Efekt „parasola” ochrony pand działa szerzej, niż oczekiwano. W ciągu lat projektu naukowcy opisali 14 nowych gatunków roślin oraz dwa nowe gatunki płazów i gadów. Populacje panter śnieżnych rosną, złociste małpy stale powiększają swój areał, a w Pingwu znów zauważono lamparty. Częstotliwość spotkań z dzikimi zwierzętami na trasach monitoringowych wzrosła o 79%.
Takie liczby mówią nie tylko o pandach. Pokazują, jak jeden program ochrony gatunku flagowego potrafi przywrócić całe ekosystemy do stanu naturalnego. Gdy chroni się bambus i lasy dla pand, zyskują dziesiątki innych gatunków, które wcześniej kryły się przed wzrokiem człowieka.
Pięć lat to dla przyrody niewiele, ale już wystarczy, by zobaczyć różnicę. Nowe ślady, udane rozmnażanie i rosnąca wykrywalność zwierząt to nie przypadek, lecz wynik systematycznej pracy nad przywróceniem spójności krajobrazów i zmniejszeniem presji człowieka.
Gdy ochrona jednego gatunku przynosi korzyść całej społeczności, to najlepszy argument za kontynuowaniem takich projektów.


