Nowy James Bond? Dlaczego nazwisko Toma Francisa jest coraz częściej omawiane przez fanów 007

Autor: Svitlana Velhush

Nowy James Bond? Dlaczego nazwisko Toma Francisa jest coraz częściej omawiane przez fanów 007-1

Poszukiwania nowego Jamesa Bonda stopniowo zmieniają się w osobny serial — tyle że bez oficjalnego zwiastuna, bez potwierdzonego aktora i z nieskończoną liczbą plotek.

Na listach potencjalnych kandydatów od dawna przewijają się bardziej znane nazwiska: Aaron Taylor-Johnson, Callum Turner, Jack Lowden, Aaron Pierre.

Ale teraz uwagę części fanów przykuło jeszcze jedno nazwisko — Tom Francis.

I tutaj interesujące jest właśnie to, że masowy widz prawie go jeszcze nie zna.

Kim jest Tom Francis

Tom Francis to brytyjski aktor i piosenkarz, który ma obecnie 27 lat.

Tom Francis to prawdziwy, wysoko oceniany przez krytykę teatralną brytyjski aktor i nieprzypadkowo stał się jednym z głównych faworytów w wyścigu o rolę nowego Jamesa Bonda, właśnie dzięki połączeniu talentu, wieku i braku „opatrzenia” w masowym kinie.

Główny przełom w jego karierze nastąpił dzięki roli Joego Gillisa w nowej inscenizacji musicalu „Bulwar Zachodzącego Słońca” Andrew Lloyda Webbera.

Spektakl najpierw wywołał prawdziwą furorę na londyńskim West Endzie, a następnie przeniósł się na Broadway.

To właśnie ta rola przyniosła Francisowi Nagrodę Laurence’a Oliviera, a później — nominację do Tony Award.

Czyli mamy przed sobą nie tylko ładną, nową twarz, ale aktora, który już udowodnił na scenie, że potrafi utrzymać uwagę ogromnej sali.

Dlaczego w ogóle wiąże się go z Bondem

Na razie trzeba powiedzieć wprost: nie ma oficjalnego potwierdzenia, że Tom Francis znajduje się na krótkiej liście kandydatów do roli 007.

Ale jego nazwisko pojawia się w dyskusjach nieprzypadkowo.

W ostatnich latach wokół przyszłości Bonda coraz częściej pojawia się ta sama myśl: producenci mogą postawić na młodego brytyjskiego aktora, który nie jest jeszcze zbyt mocno kojarzony z innymi dużymi franczyzami.

I Francis rzeczywiście bardzo dobrze wpisuje się w ten wizerunek.

Jest Brytyjczykiem.

Ma 27 lat.

Jest wystarczająco młody, by grać Bonda przez wiele lat.

A przy tym dla większości widzów kinowych pozostaje praktycznie czystą kartą.

A to w przypadku roli 007 może być ogromną zaletą.

Bond nie musi być wcześniej supergwiazdą

Historia franczyzy nie raz już pokazała, że James Bond niekoniecznie musi trafić do najsłynniejszego aktora swojego pokolenia.

Czasami korzystniej jest wziąć osobę, której publiczność nie zdążyła jeszcze zbyt mocno powiązać z inną postacią.

Wtedy nowy wykonawca nie przynosi ze sobą gotowego wizerunku.

Dostaje szansę samemu stać się Bondem.

Właśnie dlatego kandydatura aktora teatralnego pokroju Francisa wygląda znacznie ciekawiej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Potrafi pracować z żywą publicznością, opanować scenę, śpiewać, poruszać się i budować postać bez pomocy montażu czy efektów specjalnych.

Dla Bonda takie umiejętności mogą okazać się nie mniej ważne niż muskulatura czy doświadczenie w filmach akcji.

A jaki w ogóle będzie kolejny Bond?

Na razie wiadomo jedno: nową erę 007 będzie kształtował reżyser Denis Villeneuve.

Scenariusz pisze Steven Knight.

Już samo połączenie tych nazwisk sugeruje, że kolejny Bond może znacząco różnić się od poprzednich wersji bohatera.

Villeneuve potrafi budować chłodne napięcie, rozmach i bardzo silne postacie bez zbędnego pośpiechu.

Dlatego całkiem możliwe, że nowy 007 będzie młodszy, poważniejszy i psychologicznie bardziej złożony.

Jeśli tak – wybór nieoczywistego aktora wyglądałby całkiem logicznie.

Na razie to tylko piękna plotka

Na dzień dzisiejszy Tom Francis to raczej ciekawa kandydatura fanów, niż potwierdzony kandydat.

Brak informacji o jego przesłuchaniach.

Brak potwierdzenia ze strony studia.

Brak oficjalnego ogłoszenia.

Ale to właśnie takie nazwiska okazują się czasem najbardziej intrygujące. I takie właśnie krążą plotki.

Ponieważ nowy James Bond niekoniecznie musi być człowiekiem, którego widzieliśmy już w dziesięciu hitach kinowych.

Czasami znacznie ciekawiej jest obserwować, jak aktor staje się światową gwiazdą na naszych oczach.

A jeśli producenci rzeczywiście zechcą wybrać młodego Brytyjczyka z solidnym warsztatem aktorskim i niemal nieopatrzoną twarzą, Tom Francis wygląda co najmniej na bardzo interesującą opcję.

Na razie to tylko rozmowy.

Ale w historii Bonda to właśnie od takich rozmów czasem wszystko się zaczyna.

31 Wyświetlenia
Czy znalazłeś błąd lub niedokładność?Rozważymy Twoje uwagi tak szybko, jak to możliwe.