W programie Jimmy'ego Kimmela 24 września Ben Affleck opowiedział, jak jego dzieci — 20-letnia Violet, 17-letnia Seraphina i 14-letni Samuel — zamieniły jego próby udzielania rad na temat związków w pretekst do ciętych docinków. Aktor przyznał, że teraz, gdy zaczyna rozmowę przy kolacji, dzieci spoglądają po sobie i widzą w nim „karykaturę”, a nie „fajnego tatę”.
Seraphina, zdaniem ojca, powiedziała wprost: „O, jakbyś był ekspertem od związków”. Innym razem w księgarni wskazała książkę „Przepraszam za wszystko” i oschle zauważyła: „Tato, to twoja autobiografia”. Affleck, dwukrotnie rozwiedziony — najpierw z Jennifer Garner, potem z Jennifer Lopez — przyznał, że nie spodziewał się takiego obrotu sprawy.
Historia wyszła z ust samego aktora w telewizji ogólnokrajowej, a nie z anonimowych źródeł czy mediów społecznościowych. To dodaje jej wagi: Affleck sam wybrał moment, by publicznie przyznać, że jego życie osobiste stało się celem dziecięcego sarkazmu. Media, w tym Page Six i US Magazine, natychmiast podchwyciły cytaty, podkreślając timing — dokładnie rok po rozwodzie z Lopez.
Za tym kryje się nie tylko rodzinny humor. Affleck przez dziesięciolecia budował wizerunek „faceta, który wszystko rozumie w miłości”, od „Bennie i June” po prawdziwy ślub z Lopez. Teraz dzieci przypominają mu, że ten wizerunek pękł. Docinki to sposób nastolatków na odzyskanie kontroli w sytuacji, w której decyzje dorosłych już wpłynęły na ich życie.
Szczególnie ostro brzmi to na tle dwóch głośnych rozwodów. Dzieci widziały, jak ojciec raz się schodził, raz rozchodził z matką, potem z Lopez. Kiedy próbuje pouczać, widzą nie mądrość, lecz powtarzanie starych błędów. Affleck sam zauważył, że „nie wyobrażał sobie, że nie będzie fajnym tatą”.
Reakcja aktora to mieszanka dumy z błyskotliwości dzieci i cichego przyznania: nie jest już głównym bohaterem swojej romantycznej sagi. Dzieci po prostu wypowiedziały to, o czym szeptała cała branża przez ostatnie lata.
Pytanie nie brzmi teraz, czy dzieci zaśmieją się jeszcze raz, lecz czy sam Affleck przyjmie tę nową rolę — nie eksperta, lecz po prostu ojca, którego lekcje stały się już anegdotami.
