Koszty długoterminowego finansowania rządu USA powróciły do poziomów sprzed globalnego kryzysu finansowego. W dniu 19 maja 2026 roku rentowność 30-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych chwilowo sięgnęła pułapu 5,198%.
Jest to najwyższy poziom od lipca 2007 roku. Co sprawiło, że inwestorzy domagają się od największej gospodarki świata tak wysokiej premii za ryzyko?
Przyczyną nie jest zwykła aktywność spekulacyjna. Rynek zareagował na słabe wyniki aukcji Departamentu Skarbu USA, który próbował uplasować papiery dłużne o wartości 25 miliardów dolarów z oprocentowaniem 5%.
Liczba chętnych okazała się krytycznie niska. Gdy popyt spada, rentowność obligacji nieuchronnie idzie w górę.
Sytuację podsycają dwa czynniki: uporczywa inflacja oraz prognozowany deficyt budżetowy Ameryki. Inwestorzy zaczynają zdawać sobie sprawę, że Rezerwa Federalna nie zdoła szybko obniżyć stóp procentowych.
W takich realiach obligacje długoterminowe tracą na atrakcyjności, o ile nie oferują solidnego zysku. Jakie zagrożenia niesie to dla globalnej gospodarki?
Mechanizm jest tutaj prosty. Rentowność amerykańskich obligacji skarbowych to podstawowy punkt odniesienia dla całego systemu finansowego.
Wraz z ich wzrostem drożeją kredyty hipoteczne dla amerykańskich rodzin oraz pożyczki korporacyjne na całym świecie. Kapitał zaczyna odpływać z rynków wschodzących z powrotem do aktywów w USA, wywierając presję walutową na inne kraje.
Dla samego budżetu USA jest to również poważny sprawdzian. Jeśli stopy utrzymają się na obecnym poziomie, koszty obsługi zadłużenia państwa mogą w ciągu najbliższej dekady wzrosnąć do rekordowych 5,3% PKB.
Zmusi to rząd do wydawania na spłatę długów większych kwot niż na programy ubezpieczeń zdrowotnych czy obronę narodową. Czy gospodarka może dostosować się do tej „nowej normalności”?
Jak najbardziej. Wysokie stopy procentowe stymulują napływ kapitału prywatnego do konserwatywnych instrumentów i wymuszają na korporacjach ścisłą kontrolę wydatków.
W dłuższej perspektywie prowadzi to do uzdrowienia portfeli kredytowych, choć w krótkim terminie biznes będzie musiał przetrwać okres drogiego kapitału i przeceny akcji sektora technologicznego.



