22 września mężczyzna znalazł gigantyczny krater meteorytowy w Kanadzie. Miłośnik astronomii Joël Lapointe przeglądał mapy satelitarne Quebecu, wybierając miejsce na wyprawę, i zauważył podejrzanie idealnie okrągłą strukturę.
Przyjrzał się uważniej. Zainteresował się. Przekazał informację specjalistom.
I okazało się, że to nie jezioro, nie wzgórze i nie osobliwość mapy, lecz gigantyczny starożytny krater uderzeniowy o wieku około 390 milionów lat i o średnicy około 25 kilometrów.
Czyli człowiek dosłownie szukał miejsca, gdzie postawić namiot, a znalazł miejsce, w które kiedyś uderzył obiekt z kosmosu.
Co więcej, same poszukiwania zaczęły się już w 2024 roku, a teraz pojawiły się nowe dane, które potwierdzają znaczenie tego znaleziska.
Ta historia jest piękna już choćby dlatego, że zwykle po zdaniu „właśnie przeglądałem mapę przed wyprawą” znajduje się co najwyżej nowy szlak.
A tutaj:
namiotu nie postawił, za to trochę przepisał geologię Quebecu.
Teraz fraza „dobre miejsce na kemping” brzmi jakoś zbyt skromnie.
Naukowcy następnie potwierdzili: to ślad uderzenia o wieku około 390 milionów lat i średnicy około 25 kilometrów. Same poszukiwania kempingu zaczęły się już w 2024 roku, ale szczegóły potwierdzenia opublikowano dopiero teraz. Planował znaleźć miejsce na namiot — znalazł miejsce, w które kiedyś przyleciało coś znacznie większego niż namiot.

