Na Florydzie wymyślono targi ślubne, po których zwykła sala bankietowa zaczyna wydawać się podejrzanie nudna.
13 września w Brevard Zoo odbyły się targi Wildly in Love, gdzie przyszłym nowożeńcom pokazywano miejsca na ceremonie prosto w zoo.
I tak — organizatorzy całkiem poważnie proponowali wyobrazić sobie ślub, podczas którego obok was znajdują się żyrafy, lwy i inne zwierzęta.
Czyli klasyczna ceremonia:
— Czy obiecujecie kochać się w doli i niedoli?
— Tak.
— Czy ktoś sprzeciwia się temu małżeństwu?
Lew w oddali: RRRRRRRR.
I właśnie wtedy zapada niezręczna cisza.
Bo nikt nie rozumie:
czy to sprzeciw,
brawa,
czy po prostu lew też ma ochotę na szampana.
Na targach można było obejrzeć różne miejsca na wesele, poznać fotografów, florystów, organizatorów, spróbować przekąsek, a nawet zobaczyć inscenizowane warianty ceremonii i koktajlu.
Co więcej, pomysł nie ogranicza się do jednego pięknego widoku.
Można dosłownie urządzić przyjęcie tak, aby podczas ceremonii w pobliżu były żyrafy, a goście pili koktajle wśród natury i zwierząt.
W rezultacie fotograf ślubny dostaje pracę marzeń:
— Panie młody, trochę bliżej panny młodej.
— Panno młoda, podbródek wyżej.
— Żyrafa… idealnie, nic nie zmieniajcie.
Szczególnie piękne jest to, że organizatorzy obiecali rozlosować wśród gości $2000 na pakiet ślubny w zoo plus zniżkę na catering.
Tak więc branża ślubna oficjalnie dotarła do etapu, na którym pytanie:
„A kto będzie świadkiem?”
może otrzymać odpowiedź:
„Z mojej strony — przyjaciółka. Z jego — żyrafa”.
I szczerze mówiąc, to jeszcze dobry wariant.
Bo żyrafa przynajmniej nie będzie opowiadać na bankiecie, jaki pan młody był na uniwersytecie. 😄


