W lipcu 2026 roku niemiecka energetyka słoneczna dokonała czegoś, o czym jeszcze niedawno tylko marzono. Panele słoneczne w tym kraju po raz pierwszy w historii dostarczyły do publicznej sieci ponad 12 miliardów kilowatogodzin czystej energii – dokładna wartość wyniosła 12,035 terawatogodzin.
To nowy, absolutny rekord miesięczny. Poprzednie maksimum odnotowano w czerwcu 2026 roku (nieco ponad 11 TWh). Natomiast w porównaniu z lipcem 2025 roku, wzrost wyniósł niemal 44% (wówczas było to 8,376 TWh).
W najgorętszych i najbardziej słonecznych godzinach dnia, średnia moc generacji słonecznej przekraczała 40 000 megawatów. Wyobraźmy sobie: to tak, jakby jednocześnie działało ponad czterdzieści dużych reaktorów atomowych. Cała ta energia trafiała do sieci dokładnie wtedy, gdy była najbardziej potrzebna – w szczycie dziennego zapotrzebowania.
Zainstalowana moc elektrowni słonecznych w Niemczech osiągnęła już 125 gigawatów. Jeszcze rok temu było to 107. Każdy nowy "dywan" paneli na dachach domów, farm i obiektów przemysłowych zwiększał niezależność kraju od węgla i gazu.
Lipiec okazał się wyjątkowo hojny pod względem słońca: 272 godziny słonecznego blasku w całym kraju – to o 30% więcej niż wieloletnia norma. Na południowym zachodzie słońce świeciło miejscami przez 11–12 godzin dziennie.
Energia słoneczna w Niemczech nie jest już „zielonym dodatkiem”. Stała się jednym z głównych filarów systemu energetycznego. A ten lipcowy rekord jest wyraźnym dowodem na to, że przejście na czystą energię działa.
Słońce nie wystawia rachunków. Ono po prostu świeci. A Niemcy nauczyli się czerpać z niego maksimum.



