Czasami sport sam pisze scenariusze, którym scenarzyści mogliby pozazdrościć.
Podczas meczu Cincinnati Reds — Milwaukee Brewers 6 września na boisku niespodziewanie pojawił się gołąb. Ptak wyglądał na rannego i najwyraźniej nie rozumiał, jak znalazł się w centrum wielkiego meczu baseballowego.
Wtedy gwiazda Reds Elly De La Cruz spokojnie podszedł do gołębia, ostrożnie go podniósł i wyniósł z boiska.
Pięknie. Wzruszająco. Historia mogła się na tym skończyć.
Ale nie.
W następnej połowie inningu De La Cruz wyszedł do odbicia i wybił dwupunktowego home runa.
To znaczy najpierw uratował ptaka.
A potem dosłownie kilka minut później sam posłał piłkę w lot.
Wyszło niemal zbyt idealnie:
— Gołąb jest bezpieczny?
— Tak.
— Świetnie. Teraz moja kolej, żeby polecieć.

Najpiękniejsze jest to, że wszystko to wydarzyło się w ramach jednego meczu i wyglądało jak celowo wymyślony sportowy scenariusz.

