Między niebem a ziemią (2025): umrzeć to za mało — spróbuj się z tym jeszcze pogodzić

Autor: Svitlana Velhush

L'ÂME IDÉALE - Zwiastun [W kinach 17 grudnia]

Francuska komedia „Między niebem a ziemią” / L’Âme idéale (2025) zaczyna się od dość śmiałego pomysłu.
Filmów z rosyjskim tytułem „Między niebem a ziemią” istnieje niemało, więc od razu wyjaśnijmy: chodzi właśnie o świeży francuski obraz z 2025 roku — komedia romantyczna L’Âme idéaleYou Found Me.

Między niebem a ziemią — rosyjski zwiastun (2026)

Człowiek umarł.

Ale kategorycznie nie chce przyjąć tego faktu do wiadomości.

No tak, znakomita podstawa pod komedię. Można pękać ze śmiechu. 😆

Choć w rzeczywistości film wcale nie jest o żartowaniu ze śmierci. To bardzo po francusku spokojna, lekka, a jednocześnie nieco smutna historia, w której komedia nieustannie sąsiaduje z melodramatem, dramatem i niespodziewanie poważnymi rozmyślaniami o życiu.

Główna bohaterka Elsa odznacza się darem, który z punktu widzenia spokojnego życia jest wielce wątpliwy: ona widzi i słyszy ludzi, którzy właśnie umarli.

Oni jeszcze nie zdążyli zrozumieć, co się stało. Ktoś się złości, ktoś uczepia się dawnego życia, ktoś nie potrafi zostawić bliskich, a komuś po prostu trzeba dokończyć coś ważnego.

I Elsa staje się dla nich swoistym przewodnikiem — pomaga przyjąć to, co się wydarzyło, i ruszyć dalej.

Tylko że z życiem osobistym Elsy wcale nie jest tak prosto. Nie każdy partner gotów jest spokojnie zbliżyć się do osoby, która widzi i słyszy zmarłych. Dla jednego to dziwactwo, dla innego — zbyt ciężka część jej świata, a dla samej Elsy — jeszcze jeden powód, dla którego bliskość przychodzi jej trudniej, niż mogłoby się wydawać.

Właśnie dlatego film stopniowo staje się znacznie głębszy, niż wydaje się na początku.

Nieustannie zmienia nastrój. Przed chwilą była niemal lekka francuska komedia — i już jest dramat. Jeszcze kilka minut — melodramat. Potem znów pojawia się humor, a zaraz po nim rozmowa o miłości, stracie, lęku i o tym, co to znaczy naprawdę przyjąć życie takim, jakie jest.

Przy tym film nie zamienia się w ciężki filozoficzny wykład. Pozostaje bardzo europejski w tonie: niespieszny, ciepły, nieco ironiczny, ale wcale nie nudny.

A bliżej finału staje się jasne, że to w gruncie rzeczy nie tyle film o śmierci.

To film o miłości.

O tym, jak łatwo trzymać się tego, czego już nie ma. I o tym, jak czasem trudniej jest pozwolić sobie żyć dalej.

I koniecznie doczekajcie finału.

Bo pojawia się tam bodaj najważniejsza myśl całej historii. Brzmi mniej więcej tak:

Pogodziłeś się ze śmiercią, Oskarze?
A ty pogodziłaś się z życiem, Elso?

I po tym całym filmie nagle wszystko układa się w jedną bardzo prostą i bardzo piękną myśl:

przyjąć śmierć bywa łatwiej niż naprawdę przyjąć własne życie.

Spokojne, piękne i nieoczekiwanie głębokie francuskie kino, które najpierw zapowiada komedię o zmarłym człowieku niechcącym uznać oczywistości, a kończy się bardzo dobrą melodramą o żywych.

Od Gaya8.1/10

I tu staje się jasne, dlaczego film ma tak wysoką ocenę.

Nie kończy się wraz z napisami końcowymi. Jeszcze dzień lub dwa łapiesz się na tym, że myślami wracasz do poszczególnych scen, zdań i samej idei akceptacji — śmierci, życia, miłości, strat, siebie.

To bardzo filozoficzny i emocjonalny film o uczuciach. Bez głośnych deklaracji, ale z tym rzadkim efektem, gdy historia naprawdę porusza struny duszy.

Dlatego nasze 8.1/10 — nie tylko za fabułę, grę aktorską czy atmosferę.

Ale za to, że film pozostawia ślad.

I chyba właśnie to odróżnia po prostu dobre kino od tego, które zostaje z tobą jeszcze przez jakiś czas po seansie.

A gdyby zdjęcia były nieco "solidniejsze", nasza ocena byłaby jeszcze wyższa, bo ze scenariuszem wszystko tu jest w porządku.

Miłego seansu! 📽🍿🍧🍦🍨🎞🎬

59 Wyświetlenia

Źródła

  • L'ÂME IDÉALE - Bande-annonce

Komentarze

Czy znalazłeś błąd lub niedokładność?Rozważymy Twoje uwagi tak szybko, jak to możliwe.