Pod prąd: jak były neurolog Michael Burry przewidział kryzys w 2008 roku jako pierwszy i zarobił fortunę

Autor: Tatyana Hurynovich

Pod prąd: jak były neurolog Michael Burry przewidział kryzys w 2008 roku jako pierwszy i zarobił fortunę-1

W 2005 roku świat finansów pogrążony był w euforii. Rynek nieruchomości w USA rósł w stałym tempie, obligacje hipoteczne uważano za „Świętego Graala” niezawodności, a agencje ratingowe przyznawały najwyższe oceny AAA toksycznym aktywom. Na tym tle 34-letni były lekarz neurolog, bez wykształcenia finansowego, postawił przeciwko całemu globalnemu systemowi finansowemu. I wygrał.

Historia Michaela Burry’ego to nie tylko opowieść o genialnym traderze. To podręcznik o błędach poznawczych, myśleniu grupowym i o tym, dlaczego ślepa wiara w konsensus zawsze kosztuje rynek najwięcej.

Od neuronauki do funduszy hedgingowych: nietypowa ścieżka

Do połowy lat 2000 nazwisko Michaela Burry’ego nie było jeszcze szeroko znane na Wall Street. Jego pochodzenie budziło lekkie zdziwienie wśród klasycznych finansistów: Burry nie miał tytułu MBA i nigdy nie pracował w bankach inwestycyjnych. Z wykształcenia był lekarzem neurologiem, który przez długi czas pracował w szpitalu Uniwersytetu Stanforda.

Finansami Burry zajmował się wieczorami, po ciężkich zmianach w klinice. Jednak jego medyczne usposobienie, nawyk skrupulatnego zbierania wywiadu i pracy z dużymi ilościami złożonych danych okazały się narzędziem, którego brakowało Wall Street.

Zaczął publikować własne analizy na forach inwestycyjnych, analizując firmy pod kątem ich rzeczywistej, a nie deklarowanej wartości. Jego notatki, pozbawione typowego bankowego żargonu, ale przepełnione surowymi obliczeniami matematycznymi, szybko zyskały kultowy status. Tysiące inwestorów, a nawet profesjonalnych zarządzających, zaczęło śledzić jego publikacje.

W 2000 roku, zdając sobie sprawę, że jego pasja do wyszukiwania niedowartościowanych aktywów przerosła hobby, Burry odszedł z medycyny i założył fundusz hedgingowy Scion Capital. Kapitał początkowy wyniósł około 1 miliona dolarów jego własnych środków. Wtedy miał oszczędności odziedziczone po ojcu, a także pożyczył pieniądze od rodziny. Wyniki nie kazały na siebie długo czekać: pod wrażeniem rentowności funduszu, zaczęły napływać do niego pieniądze dużych inwestorów, wśród których znalazł się guru inwestowania w wartość, Joel Greenblatt. W ciągu kilku lat pod zarządem Burry’ego znalazły się setki milionów dolarów.

Metoda „pierwotnego źródła”: to, co inni ignorowali

Główną przewagą konkurencyjną Burry’ego był jego analityczny podejście. Podczas gdy większość zarządzających na Wall Street leniwie czytała gotowe raporty analityczne dużych banków (które, jak się później okazało, często były pisane „na zamówienie” działów inwestycyjnych tych samych banków), Burry schodził do poziomu pierwotnych źródeł.

Jeśli analizował korporację, studiował surowe sprawozdania finansowe (formularze 10-K). Ale w 2005 roku jego uwagę przyciągnął rynek nieruchomości i zastosował swoje „medyczne” podejście do dokumentów hipotecznych. Dosłownie czytał prospekty emisyjne pul hipotek (MBS) i zabezpieczonych papierów dłużnych (CDO) – strona po stronie, linia po linii. To, na co inni analitycy nie poświęcali nawet pięciu minut, Burry badał tygodniami.

Iluzja niezawodności i „toksyczne” aktywa

W 2005 roku obligacje hipoteczne uważano za jedne z najbezpieczniejszych aktywów na świecie. Banki łączyły tysiące kredytów w pule, agencje ratingowe (Moody’s, S&P, Fitch) nadawały im najwyższe oceny wiarygodności, a globalni inwestorzy kupowali je, aby zagwarantować sobie dochód.

Ale Burry, otwierając „kapsuły” z tymi obligacjami, zobaczył szokujący obraz. Jakość bazowych aktywów (samych hipotek) gwałtownie się pogarszała.

  • Obniżenie standardów underwritingowych: Kredyty masowo udzielano pożyczkobiorcom o niskich dochodach, niestabilnym zatrudnieniu i złą historią kredytową.
  • Pułapka oprocentowania zmiennego: Wiele kredytów miało strukturę ARM (Adjustable-Rate Mortgage). Przez pierwsze dwa lata pożyczkobiorca płacił symboliczne, „ulgową” stawkę, po czym procent gwałtownie wzrastał do poziomu rynkowego, co sprawiało, że miesięczna rata stawała się nieosiągalna.

Burry zbudował prosty, ale zabójczy łańcuch logiczny: co się stanie, jeśli ceny nieruchomości przestaną rosnąć? Jeśli ceny staną w miejscu, pożyczkobiorcy ze zmiennym oprocentowaniem nie będą mogli refinansować swoich kredytów (zabezpieczenie nie pokryje nowej kwoty). Zaczną masowo bankrutować. A to oznacza, że „bezryzykowne” obligacje hipoteczne, na których opiera się cały globalny system finansowy, zamienią się w zdewaluowane papierki.

Zakład przeciwko wszystkim: męka bycia słusznym za wcześnie

Zdając sobie sprawę z rozmiarów nadciągającej katastrofy, Burry stanął przed problemem: rynek nie zamierzał spadać. Ekonomiści powtarzali, że „rynek nieruchomości w USA nigdy nie spadał jednocześnie w całym kraju”. Banki nadal drukowały i sprzedawały toksyczne papiery.

Burry postanowił ubezpieczyć rynek od ryzyka bankructwa. W tym celu zaczął kupować kredytowe swapy ryzyka kredytowego (CDS) na obligacje hipoteczne z segmentu subprime. W istocie CDS to ubezpieczenie: Burry regularnie płacił bankom premię, a w przypadku niewypłacalności emitenta obligacji, bank był zobowiązany zrekompensować mu straty.

Problem polegał na tym, że bańka nadal rosła. Fundusz Scion Capital co miesiąc „spalał” dziesiątki milionów dolarów, płacąc składki ubezpieczeniowe. Z zewnątrz wyglądało to jak finansowe samobójstwo.

Rozpoczęło się bunt inwestorów. Klienci, w tym Joel Greenblatt, byli wściekli. Domagali się zwrotu pieniędzy, oskarżając Burry’ego o lekkomyślność i utratę kontroli. Presja psychologiczna była kolosalna: być słusznym na rynku i być słusznym w odpowiednim czasie to dwie zupełnie różne rzeczy. Zbyt wczesne wejście w transakcję bez dźwigni i limitów mogło zrujnować fundusz na długo przed tym, jak rynek się odwróci.

Koniec iluzji i triumf logiki

Cierpliwość Burry’ego i jego stalowe nerwy się opłaciły. Począwszy od 2006-2007 roku, skończyły się „ulgowe” okresy dla hipotek. Płatności wzrosły, a ceny nieruchomości, osiągając sufit, zaczęły spadać. Masowe bankructwa kredytów subprime stały się rzeczywistością.

Wartość obligacji hipotecznych runęła. A kredytowe swapy ryzyka kredytowego (CDS), kupione przez Burry’ego za grosze, wzrosły w cenie o tysiące procent. Banki, które sprzedawały mu „ubezpieczenie”, były mu winne miliardy.

W rezultacie fundusz Scion Capital zarobił około 700 milionów dolarów, a inwestorzy funduszu otrzymali zysk w wysokości około 2,7 miliarda dolarów. Burry nie tylko uratował kapitał swoich klientów – zarobił na upadku jednego z największych systemów finansowych w historii ludzkości.

Dziedzictwo: „Nic nie przewidziałem”

Historia Michaela Burry’ego stała się podręcznikowym przykładem. Dziennikarz Michael Lewis poświęcił jej bestseller „The Big Short” („Wielki rekin finansjery”), a w 2015 roku na ekrany wszedł film o tym samym tytule, nagrodzony Oscarem, gdzie ekscentrycznego geniusza Burry’ego brawurowo zagrał Christian Bale.

Sam Michael Burry, który po tym stał się ikoną dla inwestorów kontrariańskich, zawsze sceptycznie podchodził do określenia „przewidujący kryzys”.

„Nigdy nie uważałem, że przewidziałem kryzys – mówił później Burry. – Po prostu przeanalizowałem dane, które już były dostępne na rynku. Cała informacja leżała na powierzchni. Ale większość uczestników rynku wolała jej nie zauważać, ponieważ prawda była zbyt niewygodna, a konsensus – zbyt komfortowy”.

Główna lekcja historii Michaela Burry’ego nie polega na tym, jak szukać niedowartościowanych aktywów. Jego lekcja polega na tym, że prawdziwa analiza fundamentalna wymaga gotowości pozostania w mniejszości. Kiedy wszyscy wokół są pewni, że rynek będzie rósł wiecznie, to właśnie ten, kto czyta pierwotne źródła, a nie cudze opinie, w końcu zgarnia całą pulę.

113 Wyświetlenia

Źródła

  • Доктор Майкл Бьюрри — человек предсказавший финансовый крах 2008 года. Как он это сделал и где он сейчас?

Czy znalazłeś błąd lub niedokładność?Rozważymy Twoje uwagi tak szybko, jak to możliwe.