W Chinach dron, którego w zasadzie stworzono do czyszczenia paneli słonecznych, niespodziewanie znalazł sobie bardziej wdzięcznego klienta.
Podczas ulicznej prezentacji sprzętu ktoś zauważył obok bezdomnego psa, któremu najwyraźniej było gorąco.
I wtedy pojawił się pomysł:
a może pokażemy możliwości drona nie na panelu, a na psie.
Dron podleciał bliżej i starannie oblał psa chłodną wodą.
Sądząc po nagraniu, pies nie miał nic przeciwko.
Co więcej, w pewnym momencie cała scena przestaje wyglądać jak prezentacja technologii i zaczyna przypominać zabieg spa nowej generacji.
Inżynierowie być może chcieli pokazać skuteczność systemu rozpylania.
A zyskali reklamę usługi:
„Mobilny psi prysznic. Bez zapisów. Bez kolejek. Z dostawą drogą powietrzną”.
Najzabawniejsze jest to, że dron przy tym doskonale wypełnił także swoją podstawową funkcję: pokazał, że potrafi precyzyjnie podawać wodę tam, gdzie trzeba.
Tylko tym razem celem nie był panel słoneczny, a bardzo zadowolony pies.
Ostatecznie wygrali wszyscy:
dron zaprezentował swoje możliwości, ludzie dostali świetne nagranie, a pies — darmowe ochłodzenie.
Czasem technologie przyszłości trafiają zupełnie nie tam, gdzie je planowano.
I to ten rzadki przypadek, gdy sztuczna inteligencja, automatyzacja i inżynieria połączyły siły dla jednego bardzo prostego rezultatu: żeby psu było mniej gorąco. 😄

