Na US Open 2026 Arinę Sabalenkę niespodziewanie zatrzymała nie rywalka, a… zapach marihuany.
Podczas meczu trzeciej rundy przeciwko Kamilli Rachimowej na stadionie Louis Armstrong Sabalenka dwukrotnie rozpoczęła serwis, ale rzuciła piłkę i zatrzymała się. Następnie podeszła do sędziego i powiedziała:
«Ktoś pali trawkę. Czy mógłby pan… ponieważ zapach jest bardzo silny».
Gra na krótko została przerwana, podczas gdy sędzia skontaktował się z personelem stadionu. Skąd dokładnie pochodził zapach, nie ustalono: Sabalenka przypuszczała, że dym mógł być niesiony przez wiatr z parku obok kompleksu.
Po meczu Arina już się śmiała:
«Chłopaki, możecie się relaksować jak chcecie, palić co chcecie — tylko proszę, nie obok kortu tenisowego».
Sabalenka i tak spokojnie wygrała 6:3, 6:4 i awansowała do następnej rundy.

Przy okazji, podobne skargi na US Open słychać nie po raz pierwszy: marihuana w Nowym Jorku jest legalna dla dorosłych, a zapach okresowo dociera na korty z otaczającego parku.
Więc tym razem rywalką pierwszej rakiety świata na krótko stała się sama atmosfera Nowego Jorku. 😄




