W Rosji, gdzie sankcje od dawna zmieniają utarte szlaki finansowe, Sberbank przygotowuje się do grudniowego uruchomienia portfela kryptowalutowego oraz cyfrowego depozytariusza w ramach własnej aplikacji. Plan ogłoszony przez pierwszego wiceprezesa Kiriłła Cariowa wydaje się logicznym krokiem: największy państwowy bank oferuje legalny dostęp do kryptowalut w momencie, gdy nowe przepisy nakładają na użytkowników obowiązek korzystania z licencjonowanych pośredników.
Zgodnie z założeniami Banku Centralnego, inwestorzy niekwalifikowani będą mogli kupować i sprzedawać cyfrowe waluty, lecz z zachowaniem rygorystycznego limitu wynoszącego 300 tysięcy rubli rocznie u jednego pośrednika. Płatności krajowe pozostaną zakazane, a anonimowe monety – niedostępne. Sberbank staje się w istocie nie tylko powiernikiem, ale i filtrem, zapewniając weryfikację tożsamości, listę dopuszczonych aktywów oraz pełną sprawozdawczość przed organem nadzorczym.
Dla przeciętnego Rosjanina oznacza to wybór między wygodą a wolnością. W aplikacji bankowej aktywa znajdą się pod nadzorem, podobnie jak środki na lokacie – z jednej strony oferując ochronę przed hakerami i oszustami, z drugiej zaś pełną przejrzystość dla państwa. Giełdy offshore i kanały P2P, na których wciąż obracane są znaczne kwoty, mogą pozostać w szarej strefie lub stać się niedostępne dla osób nieakceptujących narzuconych limitów.
Interesy stron są w tym przypadku oczywiste. Bank zyskuje nowy napływ klientów i prowizji, natomiast regulator – kontrolę nad obszarem, który dotychczas pozostawał poza jego zasięgiem. Obywatele stają z kolei przed klasycznym dylematem: zapłacić za święty spokój czy szukać dróg na skróty, ryzykując utratę dostępu do środków. Niczym woda szukająca szczeliny w tamie, kryptowaluty nie znikną, jednak ich nurt może zostać skierowany do ściśle kontrolowanego kanału.
Jeśli przepisy zostaną ostatecznie zatwierdzone do września, a gotowość techniczna zostanie osiągnięta w listopadzie, grudniowy start uczyni ze Sberbanku główną bramę dla inwestorów detalicznych. Wielcy gracze oraz osoby ceniące anonimowość prawdopodobnie pozostaną przy zagranicznych platformach. W ten sposób legalna infrastruktura wejściowa nie wyeliminuje równoległego rynku, a jedynie podzieli odbiorców ze względu na poziom ich zaufania do instytucji państwowych.
Ostatecznie Sberbank nie tylko wprowadza nową funkcję – oferuje on nowy model relacji z pieniądzem, w którym wygoda i bezpieczeństwo idą w parze z nadzorem. Dla jednych będzie to pierwszy krok w świat aktywów cyfrowych, dla innych zaś przypomnienie, że nawet w branży krypto klucz do drzwi często pozostaje w rękach tego, kto zbudował dom.
