Abigail i Kiragu postanowili nie wynajmować restauracji ani pięknej sali weselnej, lecz urządzili ceremonię tuż przy Archiwum Narodowym Kenii w centrum Nairobi.
3 października w Nairobi (Kenia) panna młoda przyszła w białej sukni ślubnej, pan młody — w szarym garniturze, obok grała romantyczna muzyka.
Najpierw przechodnie pomyśleli, że kręcą tu film albo nagrywają rolkę do mediów społecznościowych. Ale kiedy Kiragu uklęknął na jedno kolano i włożył Abigail pierścionek, stało się jasne: to prawdziwy ślub.
Ludzie zaczęli się zatrzymywać, nagrywać to, co się dzieje, klaskać, a nawet tańczyć razem z nowożeńcami. W końcu przypadkowi przechodnie i kupujący zamienili się w ogromne, nieplanowane wesele.
Oszczędność na liście gości — maksymalna: nikogo nie zapraszano, a przyszły setki. 😄
A szczególnie piękne jest to, że niektórzy ludzie rano po prostu wyszli za swoimi sprawami, a w porze obiadu odkryli, że już bawią się na cudzym ślubie.


