W finale pierwszych w historii World Athletics Ultimate Championships w Budapeszcie 20-letni Australijczyk Cameron Myers finiszował drugi z czasem 3:29.68, ulegając zaledwie o 0,33 sekundy Brytyjczykowi Joshowi Kerrowi. Myers nazwał swój bieg „idealnym”, ale przyznał, że trafił na silniejszego rywala.
Myers wszedł w sezon 2026 roku jako wschodząca gwiazda: wygrał finał Diamentowej Ligi w Brukseli, ustanowił rekord Oceanii na milę i osiągnął wynik 3:28.00 na 1500 m w Paryżu. W Budapeszcie startował jako drugi w sezonie po Kerze i podszedł do wyścigu z jasnym planem — nie powtarzać błędów z Igrzysk Wspólnoty Narodów, gdzie przegrał z Brytyjczykiem na milę.
Taktyka Australijczyka zadziałała bez zarzutu: w porę uwolnił się od wewnętrznego toru, zajął drugą pozycję i na finiszowej prostej rzucił wyzwanie liderowi. Jednak Kerr, świeży rekordzista świata na milę i mistrz świata 2023 roku, utrzymał przewagę dzięki doświadczeniu i sile na ostatnich metrach. Różnica 0,33 sekundy stała się wymowną lekcją: nawet idealna taktyka nie zawsze przeważa nad klasą i dojrzałością.
Jak w partii szachów, w której jeden gracz przewiduje wszystkie posunięcia z góry, ale przegrywa z powodu głębszego zrozumienia pozycji przez przeciwnika, tak i tutaj Myers kontrolował bieg, lecz nie zdołał pokonać różnicy w klasie. To nie jest zwykła porażka — to sygnał, że młody zawodnik jest już na poziomie elity, ale droga na szczyt wymaga jeszcze większej wytrzymałości fizycznej i psychicznej.
Zwycięstwo Kerra przyniosło mu 150 tysięcy dolarów, a Myers zarobił 75 tysięcy za drugie miejsce. Dla Australijczyka to nie tylko sukces finansowy, ale i potwierdzenie statusu jednego z głównych pretendentów do przyszłych tytułów. Jego sezon pokazuje, jak szybko talent przekłada się na wyniki, gdy łączą się konsekwentne przygotowanie i umiejętność wyciągania wniosków z porażek.
W świecie, w którym biegi średnie coraz częściej rozstrzygają się nie tylko szybkością, ale i taktyczną dojrzałością oraz zdolnością do znoszenia presji, występ Myersa w Budapeszcie podkreśla: następne pokolenie już puka do drzwi, a drzwi te otwierają się coraz szerzej.
