W poniedziałek na kortach Paris-Bercy 20-letni Hiszpan Rafa Chodar po raz pierwszy wystąpił jako zawodnik z czołowej 10 i od razu potwierdził swój status przekonującym zwycięstwem nad Chilijczykiem Alejandro Tabilem — 6:2, 6:3.
To nie jest zwyczajna kolejna wygrana w długim sezonie. Dla Chodara, który zaledwie w ciągu 287 dni po debiucie w głównym tourze ATP wdarł się do dziesiątki najlepszych, mecz ten stał się symbolem pewności siebie, z jaką pokonuje bariery, które poprzednim pokoleniom wydawały się nieosiągalne.
Według Prensa Latina zwycięstwo to umacnia jego szanse na udział w Turnieju Mistrzów ATP w Turynie, gdzie może dołączyć do Carlosa Alcaraza. Dziewiąte miejsce w rankingu sezonu daje realne szanse, zwłaszcza przy nieobecności Jannika Sinnera.
Szybki awans Chodara przypomina nie tyle tradycyjną drogę przez lata wytrwałej pracy, ile nagły przełom, gdy młody zawodnik niejako znajduje klucz do mechanizmu, który wcześniej działał tylko dla wybranych. W przeciwieństwie do wielu, którzy przez lata balansują na granicy czołowej 20, Hiszpan od razu przekłada wyniki na stabilność i odporność psychiczną.
W Paryżu wykorzystał pięć z dwunastu break pointów, popełniając minimum błędów. Taka kontrola nad grą na pierwszym w karierze Masters 1000 świadczy o dojrzałości, która zwykle przychodzi później. Następny rywal — Casper Ruud — będzie poważnym sprawdzianem, ale już teraz widać: Chodar nie jest jedynie gościem w elicie, lecz kandydatem do stałego miejsca.
Jego historia stawia pytanie o to, jak szybko zmienia się tenis: nowe talenty nie czekają dziesięcioleci, by dać o sobie znać, a to zmienia nie tylko rankingi, ale i samą dynamikę sezonu, w którym walka o Finały zaczyna się na długo przed listopadem.

