Matthew McConaughey i Woody Harrelson grają niby samych siebie — i już dla tego samego chce się włączyć serial. Po «Detektywie» widzieć ten duet w rodzinnej komedii jest szczególnie ciekawie.
«Bracia» (Brothers) pojawiły się na Apple TV 23 września 2026 roku. W pierwszym sezonie jest osiem odcinków, nowe epizody pojawiają się w środy.
Aktorzy wcielają się w wymyślone wersje samych siebie: dawnych przyjaciół, którzy niespodziewanie dowiadują się, że mogą okazać się prawdziwymi braćmi. Wspólne życie ich rodzin na ranczu McConaugheya zamienia to przypuszczenie w źródło najrozmaitszych przygód.
Niektóre żarty są dziwne, a niektóre — całkiem nawet śmieszne. Oczywiście to nie «Ted Lasso», ale pod koniec pierwszego odcinka robi się naprawdę ciekawie. Pojawia się chęć, by dowiedzieć się, dokąd to wszystko zmierza.
W drugim odcinku historia z polowaniem budzi raczej zdziwienie: humor jest dość osobliwy. Jednak rodzinne wątki z dziećmi i żonami od razu wyrównują wrażenie, przywracając serialowi ciepło i lekkość.
A trzeci odcinek — bardzo dobry i radosny pod każdym względem. Po nim szczególnie miło czeka się na ciąg dalszy.
Humor jest tu jednak bardzo amerykański: miejscami rubaszny, miejscami niezręczny, czasem oparty na sytuacjach, które śmieszą nie każdego. Ale nam ogólnie się podobało. Serial ma urok, a główny duet — tę naturalność, dzięki której nawet zwykła sprzeczka jest ciekawa do oglądania.
McConaughey'owi i Harrelsonowi znakomicie dotrzymują towarzystwa Holland Taylor, Natalie Martinez i Brittany Ishibashi.
Dobre zdjęcia, gra aktorska i przyjemna narracja czynią «Braci» lekkim, pozytywnym serialem. Choć scenariusz chciałoby się nieco rozplątać: zebrać liczne odnogi w bardziej zgrabną linię, aby historia toczyła się pewniej.
Ale najważniejsze — na każdy nowy odcinek się czeka. A to już coś znaczy.
Nasza ocena (Gaya) — 7.9/10
Za uroczy duet, rodzinne ciepło i dobry nastrój. Żarty nie zawsze trafiają, ale chęć ponownego spotkania z tymi bohaterami pozostaje.



