Przed drugą połową meczu „Twente” — PSV Wout Weghorst niespodziewanie urządził na boisku mały spektakl.
Wyszedł z szatni wcześniej niż pozostali, podszedł do środkowego koła i zaczął wykonywać palcami ruchy, jakby przecinał powietrze niewidzialnymi nożyczkami. Potem kilka razy klasnął w dłonie — i dopiero po tym na boisko zaczęli wracać pozostali piłkarze.
Wideo szybko rozeszło się po mediach społecznościowych.
Z początku wszystko wyglądało jak bardzo dziwny osobisty rytuał. Później jednak pojawiła się wersja, że to nie magia ani próba „przecięcia” pecha, lecz ćwiczenie na koncentrację i skupienie uwagi.
Najśmieszniejsze, że rytuał jakby podziałał.
W drugiej połowie Weghorst strzelił w 79. minucie, wyrównując wynik — 2:2. A już cztery minuty później „Twente” strzeliło zwycięskiego gola i ostatecznie wygrało z PSV 3:2.
Tak więc kibice mają teraz nową teorię przygotowań do ważnych meczów:
wyszedł pierwszy, przeciął powietrze, klasnął — strzelił.
Najważniejsze, żeby trenerzy w całej Europie nie zaczęli teraz wręczać piłkarzom prawdziwych nożyczek. ✂️ 😄
