W finale skoku przez konia na mistrzostwach świata w Rotterdamie 34-letni Artur Dawtian z Armenii zdobył 14,850 punktów i został dwukrotnym mistrzem świata. Wyprzedził Brytyjczyka Jake'a Jarmana (14,650) i Norwega Sebastiana Sponevika (14,366), którego brąz był pierwszym medalem Norwegii na światowych mistrzostwach w gimnastyce.
Dawtian już zdobywał złoto w tej konkurencji w 2022 roku, a teraz potwierdził: wiek nie jest przeszkodą w skoku przez konia, jeśli za plecami ma się tysiące powtórzeń i żelazną koncentrację. W kwalifikacjach zajął drugie miejsce, ale w finale wykonał oba skoki bezbłędnie, pozostawiając w tyle młodszych rywali.
Dla Armenii ten sukces stał się częścią historycznego występu: dwa złote i dwa brązowe medale. Hamlet Manukian zdobył złoto na koniu z łękami, a Mamikon Chaczatrian i Artur Awetisian — brąz na koniu z łękami i kółkach odpowiednio. Mała federacja pokazała, że systematyczna praca z juniorami i doświadczenie weteranów dają wynik nawet bez ogromnych budżetów.
Sekret Dawtiana nie tkwi w ryzykownych elementach, lecz w kontroli. Jak doświadczony kierowca na śliskiej drodze nie goni za maksymalną prędkością, lecz wybiera tor, na którym błąd jest minimalny. Dwa czyste lądowania w finale to nie szczęście, lecz efekt wieloletniego szlifowania tego samego ruchu.
Zwycięstwo Dawtiana stawia pytanie o przyszłość gimnastyki: gdy młodzi utalentowani zawodnicy z Chin i USA dominują w wieloboju, weterani tacy jak on dowodzą wartości specjalizacji i stabilności psychicznej. Armenia, która zebrała cztery medale w Rotterdamie, pokazuje, że nawet małe kraje mogą wpływać na układ sił, jeśli inwestują w długoterminowe przygotowania.


