W świecie, w którym kryptowaluty obiecują pełną anonimowość i kontrolę nad własnymi finansami, europejscy regulatorzy przypominają: nawet w zdecentralizowanym systemie dane pozostają narażone na ryzyko. 7 lipca 2026 roku Europejska Rada Ochrony Danych (EROD) opublikowała ostateczne wytyczne dotyczące przetwarzania danych osobowych za pośrednictwem technologii blockchain. Dokument podkreśla, że niezmienność łańcucha bloków stoi w bezpośredniej sprzeczności z zapisanym w RODO prawem do usunięcia i sprostowania informacji.
Blockchain, stanowiący fundament Bitcoina i wielu projektów DeFi, trwale zapisuje transakcje i udostępnia je wszystkim uczestnikom sieci. Dla osób trzymających aktywa w kryptowalutach lub korzystających z inteligentnych kontraktów do przelewów oznacza to, że adres portfela lub historia operacji mogą zostać powiązane z konkretną osobą. EROD zaleca, aby w miarę możliwości unikać umieszczania danych osobowych bezpośrednio w łańcuchu i dawać pierwszeństwo sieciom typu permissioned z jasnymi zasadami dostępu.
Ukryty interes jest tu oczywisty: banki i tradycyjne instytucje finansowe od dawna lobbują za ścisłą kontrolą danych, widząc w blockchainie zagrożenie dla swojej roli pośredników. Jednocześnie przeciętny inwestor ryzykuje utratę możliwości „wymazania” śladów nieudanych transakcji lub błędnych przelewów. Badania wykazują, że nawet pseudonimowe adresy w sieciach publicznych często dają się deanonimizować poprzez analizę wzorców zachowań.
Wytyczne EROD wymagają przeprowadzenia oceny skutków dla ochrony danych (DPIA) przed uruchomieniem jakiegokolwiek projektu blockchainowego przetwarzającego dane osobowe. Dotyczy to nie tylko dużych platform, ale także indywidualnych użytkowników prowadzących własne węzły lub uczestniczących w DAO. W rezultacie inwestorzy kryptowalutowi będą musieli staranniej wybierać portfele i protokoły, preferując te, w których dane są przechowywane poza łańcuchem (off-chain) lub szyfrowane z możliwością wybiórczego ujawniania (selective disclosure).
To jak woda w rzece: płynie swobodnie, dopóki nie napotka tamy regulacji. Nowe przepisy nie zakazują technologii blockchain, ale wymuszają projektowanie jej z uwzględnieniem praw człowieka już od samego początku. Dla europejskich posiadaczy kryptoaktywów to jasny sygnał: przejrzystość technologii nie zdejmuje z nich odpowiedzialności za prywatność.
Ostatecznie właściciele cyfrowych aktywów powinni zweryfikować nawyk przechowywania wszystkich danych w jednym łańcuchu i zwrócić uwagę na rozwiązania hybrydowe. Tylko w ten sposób można zachować zalety decentralizacji, nie tracąc kontroli nad własną historią finansową.

