W obliczu dużej zmienności, gdy cena bitcoina oscyluje w okolicach 65 tysięcy dolarów, udział monet pozostających w bezruchu przez ponad dwa lata osiągnął nowy rekord. Według raportu K33 z 6 czerwca 2026 roku, w ostatnich tygodniach aktywowano zaledwie 218 400 takich bitcoinów – to wyraźnie mniej niż w analogicznych okresach w dwóch poprzednich latach. To nie tylko sucha statystyka z blockchaina, lecz odzwierciedlenie postawy tych, którzy odmawiają sprzedaży nawet po gwałtownych spadkach kursu.
Inwestorzy długoterminowi tradycyjnie stanowią przeciwwagę dla krótkoterminowych spekulantów. Podczas gdy ci drudzy reagują na każdą wiadomość i zamykają swoje pozycje, ci pierwsi nieustannie akumulują aktywa. Niski wolumen reaktywowanych monet wskazuje na niewielką presję sprzedażową w sieci. W poprzednich cyklach właśnie taki spokój poprzedzał zmianę trendu: gdy „słabe ręce” opuściły już rynek, pozostawał on w rękach osób gotowych czekać latami.
Dla przeciętnego inwestora nie jest to jedynie abstrakcyjna statystyka. Wyobraźmy sobie kogoś, kto kupił bitcoina w 2022 roku po 20 tysięcy dolarów i do dziś go nie ruszył. Decyzja o rezygnacji ze sprzedaży zarówno podczas spadków do 15 tysięcy, jak i wzrostów do 70 tysięcy, świadczy o zupełnie innej perspektywie czasowej. Tacy uczestnicy rynku nie gonią za szybkim zyskiem i nie wpadają w panikę po każdym wpisie regulatora w mediach społecznościowych. Ich zachowanie tworzy naturalne „dno” pod aktualną ceną.
Co ciekawe, wzrost odsetka długoterminowych posiadaczy zbiegł się w czasie z tygodniowym odbiciem bitcoina o około 6 procent po dwóch tygodniach spadków. Rynek wydaje się prezentować klasyczny model: po kapitulacji części uczestników, ci pozostali stają się jeszcze pewniejsi swoich racji. Jednak historia nie daje gwarancji powtórki. W latach 2018–2019 pojawiały się podobne sygnały, ale pełne ożywienie zajęło wtedy wiele miesięcy.
Z punktu widzenia psychologii pieniądza przypomina to starą prawdę: bogactwo często nie bierze się z umiejętności trafienia w idealny moment wejścia, lecz ze zdolności do zbyt wczesnego nieopuszczania rynku. Krótkie cykle informacyjne i tweety skłaniają do działania, podczas gdy blockchain rejestruje tych, którzy ignorują ten szum. To właśnie oni decydują o tym, czy obecny poziom wsparcia się utrzyma, czy cena spadnie niżej.
W kontekście finansów osobistych wniosek jest prosty: rozważając kryptowaluty jako element portfela, warto zadać sobie pytanie nie „kiedy sprzedać”, lecz „jak długo jestem gotów trzymać, jeśli rynek ponownie wystawi moje nerwy na próbę”. Dane K33 pokazują, że znaczna część uczestników dokonała już wyboru na rzecz posiadania długoterminowego. Reszcie pozostaje zdecydować, czy są gotowi dołączyć do tej mniejszości, czy będą kontynuować grę według zasad krótkoterminowej zmienności.




